W drodze do Pekinu wysiadamy w Pingyao (p.d.k. ), gdyż mówili, że dobre i warto. I faktycznie, to taki chiński Kazimierz: wąskie, malownicze uliczki, stare domki, ale też pełno kramów …
Terakota i chińska wspinaczka
Rano, żeby nie było, że z nas ostatnie dzikusy i nie dbamy o rozwój duchowo-intelektualny, jedziemy 50 km za Xi’an zaliczyć armię terakotową. Trzeba przyznać, że wykopali kawał historii – …
Dwa miechy
Dzisiaj mijają dwa miesiące od wyjazdu z Warszawy. Pozwoliłem sobie zamieścić małe podsumowanie naszej dotychczasowej trasy. Przebyliśmy łącznie 16723,53 km Poniżej mapka z zaznaczoną trasą naszej wycieczki. Dla zainteresowanych bardziej …
Hajli hajlo :-)
Cały dzień chodzimy po górach. Do klasztoru wracamy późnym popołudniem. A tu nagle przed nami fatamorgana: na środku tej spokojnej, zapomnianej wioski staje autokar, z którego wysypuje się gromadka austriackich …
Wsi spokojna…
Po długiej debacie postanowiliśmy odpuścić sobie wizytę w Lhasie, bo jak dowiedzieliśmy się od ludzi, którzy właśnie stamtąd wrócili, aktualnie jedyna opcja zobaczenia miasta to wycieczka za rączkę z chińskim …
Mongolia 2008 – galeria zdjęć
W galerii MONGOLIA 2008 umieściłem zdjęcia z pierwszego miesiąca podróży. Zapraszam! A na TYM UNIKALNYM ZDJĘCIU możecie zobaczyć redakcję przy pracy nad tym blogiem
Suchy piach!
Pustynię Taklamakan przecina betonowa droga długości 500 km. Z Hotanu można ją przejechać autobusem – sleeperem. Dziwna to konstrukcja: wzdłuż autobusu ciągną się trzy rzędy piętrowych łóżek. Każdy musi leżeć …
Zaginione miasto
Dotarliśmy do Hotanu, tj. kolejnego punktu na jedwabnym szlaku. Przede wszystkim jednak jest to nasza baza wyjściowa do przeprawy przez pustynię Taklamakan. Minął tydzień w Chinach i nasze brzuchy burzliwie …
Streetfighting
Przechodzenie przez ulicę w Kaszgarze wymaga pewnego kunsztu. Trzeba znać zasady. Wprawdzie po pewnym czasie człowiek nabiera wprawy, ba, wręcz można zaryzykować stwierdzenie: rutyny, ale początki nie są łatwe. Króluje …
Bazzzarrr…
Niedzielny bazar – po to przede wszystkim przyjechalismy do Kaszgaru. A w zasadzie dwa bazary – jeden ze zwierzakami (podzielony na dzialy: krowi, owczo-kozi, osli i konski) i drugi z …
Zła mapa Tajwanu = skonfiskowany przewodnik
Na granicy jesteśmy o 17. Najpierw przez 2 h pociąg zmienia koła. Potem kolejne 2h kazachskie służby graniczne czeszą przedział po przedziale, wywalają wszystko z walizek. Zabawa polega na tym, …
Wyruszamy do Chin
Wyruszamy do Chin. Pociąg będzie jechał z Ałmat do Urumchi ok. 30 h, więc robimy zapasy na podróż. Wybieramy sobie jak gdyby nigdy nic chińskie zupki w supermarkecie, a tu …
Ałmaty
Hello… my name is Borat… aaand in my country there is a problem… W rzeczywistości Ałmaty może i trącą nieco socrealem, może nawet i mocno, ale to Europa. Ulice, kafejki, …
In my country Kazakhstan
Po nocy spędzonej w kanciapie w hali przylotów rozpoczynamy obdzwanianie agencji biletowych. Trafiamy na miłego faceta, który przyjeżdża na lotnisko, odbiera od nas pendriva ze skanami paszportów i chińskich wiz …
Deportacja?
Jeden system nas wypluł a drugi nie chciał wchłonąć. Spędziliśmy upojne godziny na ziemi niczyjej. Ale po kolei. Zgodnie z planem 14 sierpnia Przyjechaliśmy na lotnisko w Bayan Olgi. Oglądają …
W Bayan Nur city
Włóczymy się kilka dni po górach i po południu 12 sierpnia zgodnie z planem dochodzimy do miejscowości Bayan Nur, ok 100 km na wschód od naszej „bazy” w Bayan Olgi. …
Zmiana planu
Rano o 9.00 meldujemy się po drzwiami biura lotniczego. Czekamy godzinkę i przychodzi PAN URZĘDNIK. Łokciem, łokciem, i wbijamy się pierwsi. Mówi po rosyjsku, to już coś. Ale wolne miejsca …

Całkowite zaćmienie Słońca 1 sierpnia 2008
Wygląd słońca w fazie maksymalnej(dla Warszawy) 1 sierpnia 2008 o godz.11:50 1 sierpnia 2008 roku nastąpi całkowite zaćmienie Słońca. Cień (pas zaćmienia całkowitego) rozpocznie swoją wędrówkę w Kanadzie północnej, potem …

Ekspedycja poszukiwawcza
Jak dotąd jest nas 9-cioro. Wiolka (żona Podgóra) i Bruzdy (Basia i Marcin) przyjechali do Mongolii tydzień po nas, powinni być już w Olgii i mają się z nami spotkać …



Dzień serwisowy
Dochodzimy do uroczego górskiego jeziorka. Tym ładniejsze, że przeszliśmy kawał góry, żeby się do niego dostać. Teraz czas na relaks. Obijamy się cały dzień.

Pierwsza jurta
Od rana zapychamy po górach, chłopaki zabrali najcięższe manele Podgóra, więc daje radę iść. Wreszcie schodzimy do doliny. Przed nami wyrastają jurty. Zaczyna padać, więc zapraszają nas do środka. Wjeżdża …

Dzień jak codzień
Następnego dnia ruszamy ok. 10, pogoda piękna. Plecaki ciążą, zaczyna lać jeszcze przed dwunastą. Ale idziemy. O 14 nadciąga kolejna burza. Dokujemy w opuszczonym zimowym domku pasterzy. Robimy jedzenie. Podgór …
