Plan na Wietnam jest taki: 1. zakupić motory 2. pociąć na nich do Laosu 3. a jak się da i starczy chęci – dalej przez Tajlandię i Malezję. Jak nie, …

W drodze do Azji Środkowej



W Sajgonie są przede wszystkim motory. Całe ulice załadowane motorami. Z rzadka przemknie samochód osobowy albo ciężarówka. Jeżdżą wszyscy na trzy cztery, ignorując światła. Poza tym w Sajgonie jest kilka …

Po kambodżańskich stratach postanawiamy się odkuć… Po 7 godzinach jazdy autobusem z Phnom Penh jesteśmy w Sajgonie. Zostawiamy bagaże i pędzimy na wietnamski hipordom. Dziś niedziela, więc odbywają się gonitwy. …

Wracamy z wyspy. Już wiemy, że są problemy z laissez passer. „(…) Bo pani która się zajmuje wczoraj pojechała na urlop – oj plik się nie otwiera – dziwne przecież …

Paszportu mamy Bartka nie znaleziono. Usiłujemy dzwonić do polskiej ambasady w Kambodży, żeby się dowiedzieć, jak załatwić papiery wyjazdowe. Niestety, polską placówkę w Kambodży zlikwidowano, najbliższa jest w Bangkoku… Dzwonimy …

Na zakończenie kambodżańskiego urlopu mamie Bartka należy się trochę wody i piasku. Wracamy więc do Sihanoukville, żeby stamtąd przerzucić się na dwa-trzy dni na jakąś małą wyspę. Rozmawiamy z kim …

Batambaang to niewielkie kambodżańskie miasto. Pakujemy się do tuktuka i objeżdżamy okoliczne atrakcje, czyli: 1. Wiszący mostek: 2. Jedyną kambodżańską winiarnię, coby się później lepiej zwiedzało – uuu, czerwona alpa …



Wieczorem 19 marca odbieramy z lotniska w Phnom Penh mamę Bartka. A następnego dnia jedziemy szybko do Siem Reap, żeby zdążyć spotkać się jeszcze z Jackiem i Ulą, którzy wylatują …

Z wyspy przypływamy do Sihanoukville (tu znowu mały nurek), a stamtąd jedziemy do Phnom Penh odebrać z lotniska mamę Bartka. Ula z Jackiem odłączają się i uderzają prosto do Siem …

Sto lat, sto lat, Ula i Bartek mają urodziny: 30+34! Kupujemy ananasy, arbuzy, limonki, mango, mleczko kokosowe, sok z trzciny cukrowej i lokalny trunek… A że niechcący mieszkamy przy wyspowej …






Wyjeżdżamy z Kanchanaburi o piątej rano, żeby odwieźć rodziców do Bangkoku na samolot. Pożegnanie na lotnisku i pędzimy do centrum na spotkanie Uli i Jacka, którzy przylecieli do Bangkoku o …

Ostatni dzień z rodzicami. Co tu zrobić, żeby zabrali ze sobą bajkowe wspomnienia? Może wodospady Erewan? Strzał w dziesiątkę. Miejsce cudo. Piękny park z wodospadami, w których można się kąpać …

Czas odwiedzin rodziców ucieka szybciutko…Jeszcze tylko 3 dni! Najwyższy czas spełnić marzenie Taty, czyli dotrzeć na Most na Rzece Kwae (Mae Nam Khwae Yai). Jedziemy więc do Kanchanabouri. Jest most! …

Wyrywamy się z Bangkoku, żeby zobaczyć słynny tajski pływający targ. Wsiadamy na łódkę i wązkimi kanalikamii przebijamy się pomiędzy straganami i pływającymi sklepikami. Niestety, obecnie klientelą marketu są głównie turyści, …


Koniec wczasów, opuszczamy Koh Mak. Umawiamy się, że rano samochód zawiezie nas na przystań. Wstajemy, a tu zamówiony samochód ma motor problem…a speedboat zaraz odpłynie! I tak oto z fasonem …


21 lutego – dzień przyjazdu rodziców. Rano odbieramy ich z lotniska w Bangkoku. Są! Powitania, uściski. Zmaltretowani po wielogodzinnym locie (do tego zmiana czasu), ale szczęśliwi. Ale to nie koniec …

Lecimy do Bangkoku. Mamy nawet tym razem wizę:-) Przy odprawie mówią nam, że nie ma już miejsc obok siebie. Bartek : „Jak to, przecież my mamy leg problem! A w …

Z Port Blair lecimy do Kalkuty. Mamy jeden dzień na oglądanie miasta i pożegnanie Indii, bo następnego dnia lądujemy już w Bangkoku. Może to z powodu andamańskiej miesięcznej izolacji, ale …


SMS od Podgóra, przychodzi poźno w nocy. „Pamiętaj że masz zaćmienie 26.01.2009!”. Dostajemy również wszystkie szczegóły co i jak. Rano wstaję i przygotowuję z pudła kartonowego i mocno sfatygowanych okularów …