W Uyuni wbrew planom zabawiliśmy trzy dni. Bartka złożyło przeziębienie. Gorączka, cieplejszy od najlepszej tufy ;-). Łóżeczko, polopiryna, herbata z cytryną. Po trzech dniach zażądał piwa. Zdrowy, znaczy się. Możemy jechać dalej.

Odbieramy też maila od Willego: zepsuł mu się trochę motor i czekał na nas dzień w San Juan, aż w końcu ruszył do Potosi po części. Musieliśmy się minąć. Może innym razem w Boliwii ;-)


(bazar w Uyuni)


(śniadanie w Uyuni)


(koktail w Uyuni)

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *