Droga robi się coraz gorsza. W końcu znika zupełnie. Każdy jedzie tam, gdzie mu się podoba, byle mniej więcej na kierunku. Walczymy z piachem i koleinami, ciągle na granicy wywrotki.
W końcu jednak nie udaje się wyprowadzić motoru z poślizgu i ląduję w żwiro-piachu. Kolano trochę boli, ale daje się jechać.
Wieczorem znajdujemy uroczą lagunę z pozostałościami jakichś zabudowań na brzegu. Jest gdzie się schować od wiatru, są krzaki na ognisko. Rozbijamy namioty. Drugi dzień przeprawy za nami.

(wyjazd z hotelu ;-))

(Uzupełniamy paliwo)

(Laguna Colorada)

(Laguna Colorada)

(Laguna Colorada)

(Laguna Colorada)

(Laguna Colorada)

(Laguna Colorada – flamingi)

(Laguna Colorada – flamingi)

(Laguna Colorada)

(Laguna Colorada)


(Arbol de Piedra)

(Arbol de Piedra)

(Arbol de Piedra)

(Którą drogą?:))


