Wracamy na Salar Uyuni, nie możemy nacieszyć się białą przestrzenią.


(wydobycie soli)

Dojeżdżamy do słynnej zarośniętej wielkimi kaktusami Isla Pescador. A tam za winklem czyha na nas zgrupowanie samochodów i tłum ludzi. Za wejście na wyspę trzeba zapłacić. Tu zatrzymują się wszystkie wycieczki mimo, że wkoło jest znacznie więcej równie ładnych, a często nawet ładniejszych wysp.Człowiek to stadne zwierzę.

Odjeżdżamy 20 kilometrów i rozbijamy się na noc na „plaży” samotnej wysepki. Z jej szczytu oglądamy magiczny, niewiarygodny zachód słońca…

Tak piękny, że o świcie wygrzebujemy się z ciepłych śpiworów i znów włazimy na górę obejrzeć wschód słońca.

Tego dnia przed nami zadanie. Na Salarze przecina się równoleżnik z południkiem S20 i W 68. Zdobywamy przecięcie.

Po dwóch dniach opuszczamy Salar Uyuni. Miejsce jest niesamowite, wciągające i wyjątkowe, inne od wszystkiego, co do tej pory widzieliśmy. Naszym zdaniem absolutnie punkt obowiązkowy wizyty w Ameryce Południowej.

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *