I to tyle w temacie Chile. Robimy mały serwis w San Pedro de Atacama, a wieczorem, w zachodzącym słońcu w Valle de la Luna, żegnamy butlą Carmeniera ten piękny kraj…
Adios Chile

W drodze do Azji Środkowej

I to tyle w temacie Chile. Robimy mały serwis w San Pedro de Atacama, a wieczorem, w zachodzącym słońcu w Valle de la Luna, żegnamy butlą Carmeniera ten piękny kraj…


Przed wyjazdem z gejzerów El Tatio stara Indianka – strażniczka pyta nas, jak nam się podobało. Fajnie, tylko woda w basenie za zimna. A, jak chcecie ciepłą wodę, to dalej, …



Musimy zatankować i kupić jedzenie. Zatrzymujemy się na chwilę w San Pedro de Atacama. Miasteczko przywodzi na myśl Thamel w Kathmandu, Khao San Road w Bangkoku czy Vang Vieng w …




Jechaliśmy, jechaliśmy i wreszcie dojechaliśmy na legendarny Salar de Atacama. Motory zatankowane po brzegi, do tego po 4 litry benzyny w kanistrach i jeszcze na wszelki wypadek po 2 litry …


Panamericana jest może wygodna, ale strasznie nudna. Jak tylko można, wybieramy alternatywy. Tym razem chcemy przejechać do Antofagasty mniejszą drogą wiodącą przy samym morzu. Jedziemy, a tu nagle wyrastają przed …

Czas ruszać dalej na północ. Tyle, że podobno droga na północ po ulewie przestała istnieć. Mówią, że samochód z napędem na 4 koła może i by przejechał, ale jest kiepsko. …


Park Pan de Azucar to ponad 400 km gorącej, górzystej i wiecznie słonecznej pustyni schodzącej do morza. Idealne miejsce dla zmarzniętej, stęsknionej za latem duszy. Wokoło pusto. Sezon się skończył. …

Jest cieplutko, wreszcie lato! Jeździmy sobie w okolicach Elqui Valley. Wkoło pustynne, gołe i suche góry, a w dole życiodajna, otoczona zielenią i winnicami rzeka. Region słynie z produkcji najpopularniejszego …

Wjeżdżamy w rejon, gdzie powietrze jest zawsze przejrzyste a niebo bezchmurne, idealne warunki do obserwacji gwiazd. Na szczytach wielu gór błyszczą w oddali obserwatoria astronomiczne. Wieczorem na dobranoc w telewizji …


Opuszczamy Santiago i jedziemy 120 km do nadmorskiego miasteczka Valparaiso. Od tygodnia piękna pogoda. Ale jak tylko ruszyliśmy zaczęło lać. Do tego pokręciliśmy drogę i zamiast jechać nad morze nagle …



Może to jeszcze nie lato, ale przynajmniej wczesna jesień. Powoli, dzień po dniu, ściągamy z siebie sukcesywnie ciepłe warstwy. Jeszcze jakieś 500 km na północ i powinno zrobić się przyzwoicie. …


To co, wystarczy już tej zimy? Wracamy na północ po motory? Taaak… (O tam, tam gdzie to jeziorko przejeżdżaliśmy granicę!)

Żeby się do końca przekonać, że mamy dosyć chodzenia, fundujemy sobie ostatni krótki treking w argentyńskim parku Los Gaciers. Biało się zrobiło. Chyba pierwsza nasza zima od wyjazdu z Polski.

Mamy cztery nogi i czas z tego skorzystać. Bo ostatnio zasiedzieliśmy się: ciągle tylko motor, statek… Jak to się tutaj nonszalancko mówi, „robimy W”, czyli zaliczamy klasyczną rundę po magicznym …

Wsiadamy w Puerto Montt na prom Navimag, który przez 3 dni będzie nas wiózł hej ho na południe do Puerto Natales. Bajeczna trasa wiedzie wśród fiordów, zatok, lodowców. Miał być …

Puerto Montt. Motory „zaopiekowane”, za chwilę wypływamy na południe. Do startu zostało jeszcze kilka godzin, więc włóczymy się po mieście, wśród kolorowych portowych domków. Trafiamy na bazar rybny. Można kupić …


Port El Chaiten, północny kraniec drogi Carretera Austral. Dawniej kolorowe, nadmorskie miasteczko, pełne knajpek i hoteli. Dziś El Chaiten spopielało. W maju 2008 r wznoszące się nad miastem zielone, niepozorne …