Droga prowadzi przy samym morzu. Z lewej strony woda, a tuż obok po prawej wysokie góry. A pomiędzy nimi my i nasze rowery. Piękna pogoda, niezły wiatr. Około 50 km przed miejscowością Kaikura na plaży zaczynają pojawiać się foki. Najpierw pojedyncze, ale z każdym kilometrem ich przybywa. Na skałach piknikują całe stada. Dzięki rowerom możemy zatrzymać się gdzie chcemy i blisko do nich podjeść. Nie boją się, przyzwyczajone do ludzi. Mordy mają poczciwe, takie trochę psie. Niesamowite, jak błyskawicznie po zanurzeniu się w wodzie niezdarne, workowate cielsko przeobraża się w zwinnego, ruchliwego stwora.
To było długie 50 km
.




(A kuku)









