Na Jawie są wulkany. Wybieramy sobie taki najaktywniejszy i najgroźniejszy(Merapi). Zostawiamy motory we wsi pod wulkanem i robmy „WYPRAWĘ”
na szczyt.
Księżycowo tam na górze. I dymi. I śmierdzi siarką. Lokalesi zbierają jej kawałki do torebki, żeby potem sprzedać, bo to podobno leczy skórne choroby…


















(witnamskie pepegi zdobywają kolejny szczyt)







