Powoli, powoli, zbliża się granica Laosu. W każdym miasteczku porozwieszane skądinąd znajomo wyglądające billboardy ku czci ojczyzny, pracy i socjalizmu.
Robimy przystanek w knajpie, która wygląda inaczej, niż wszystko dokoła. Właściciel jest lokalnym artystą. Przysiada się do nas, snuje opowieści o okolicznych ludach, wojnie amerykańskiej, o błąkających się duchach zmarłych, którzy zaginęli i nie zostali pochowani, przez co muszą się tułać zawieszeni między życiem a śmiercią. O mistykach, którzy pomagają odnaleźć rodzinom ciała zaginionych krewnych. On sam ciągle poszukuje od lat ciała ojca i wuja…








(drewniany kościółek-francuska pamiątka)
