Być w Indiach i nie zobaczyć Taj Mahal to jak być w Rzymie i nie zobaczyć Papieża.
Zatem przyjechaliśmy do Agry.
Mówili, że najlepiej obejrzeć Taj Mahal rano, bo wtedy jest najlepsza widoczność i mniej zwiedzających. Wstajemy w związku z tym tuż po wschodzie słońca, wyglądamy za okno, a tu mgła. Dopiero koło 10 nieco się polepszyło i mogliśmy zacząć zwiedzanie.
Taj wygląda pięknie i majestatycznie, ale po wizycie w Złotej Świątyni wydaje się miejscem trochę pozbawionym klimatu.
Po południu zwiedzamy Czerwony Fort, podobno największy w Indiach.
I tyle, jeśli chodzi o Agrę.



















