Pustynię Taklamakan przecina betonowa droga długości 500 km. Z Hotanu można ją przejechać autobusem – sleeperem. Dziwna to konstrukcja: wzdłuż autobusu ciągną się trzy rzędy piętrowych łóżek. Każdy musi leżeć na swojej pryczy, siedzieć raczej się nie da, bo dla białego człowieka za nisko, nóg wyciągnąć też raczej nie. I takim oto cudeńkiem, zapakowani jak kurczaki, przejeżdżamy prawdziwą, piaszczystą, wydmową pustynię.

Wysiadamy w Korli o 4 rano. Kupujemy bilet na wieczorny pociąg do Dunhuang-u (kolejny przystanek na naszej trasie). A w ciągu dnia dla odświeżenia idziemy na basen. Sprawy mają się tak, że żeby wejść na chiński basen, należy przedtem zostać uznanym przez dwuosobową komisję za osobę do tegoż zdatną, znaczy się zdrową na ciele. Dwie miłe paniusie prowadzą nas do pokoiku badań: tam sprawdzają nam stan uszu a potem Bartkowi oglądają plecy. Uff, nie jesteśmy parchaci, możemy pływać. Dostajemy certyfikaty pozytywnego przejścia badań i dopiero wtedy wpuszczają nas na basen. Czyścioszki, nie ma to tamto ;-).

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *