Podobno wśród bogatych hiszpańskich rodów, które przybyły do Peru, panował zwyczaj, aby drugiego potomka odesłać na służbę Bogu.
Pewna majętna wdowa wpadła zatem na pomysł założenia elitarnego klasztoru, gdzie pechowe królewny znalazłyby azyl. Tak powstał konwent Santa Catalina w Arequipie. Za jego murami arystokratyczne siostrzyczki bawiły się z fantazją, aż pewnego dnia zaniepokojony donosami papierz Pius IX nasłał na nie zakonnicę 007 , która rozpędziła towarzystwo: skonfiskowała majątek, zwolniła niewolników i służących, zesłała zrozpaczone siosrty do prowincjonalnych klasztorów i zaprowadziła surowy porządek.
Otoczony wysokimi murami konwent funkcjonuje do dziś i wygląda jak miasto w mieście, a jego teren zajmuje kilka ulic. Większość jest otwarta dla zwiedzających i w jego urzekających czerwono – niebiesko – białych zakamarkach można buszować godzinami.











