Pushkar miał być urokliwym, spokojnym miasteczkiem położnym nad świętym jeziorem, z mnóstwem białych świątyń, w tym jedyną w Indiach świątynią Brahmy, itd., itp.

Tymczasem okazał się klasycznym, hałaśliwym turystycznym hotspotem, w którym zabytkowe budowle giną w tumie naganiaczay, naciągaczy i pseudo-kapłanów. Zupełnie nie w naszym guście.

Najprzyjemniejszym miejscem w Puszkarze był zdecydowanie ogród na dachu naszego guesthous’u: hamaki, kanapy, gazetki, świeże soki.

Ogólne wrażenie niespecjalne.

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *