Puerto Montt. Motory „zaopiekowane”, za chwilę wypływamy na południe.

Do startu zostało jeszcze kilka godzin, więc włóczymy się po mieście, wśród kolorowych portowych domków.

Trafiamy na bazar rybny. Można kupić wszystko, co pływa w oceanie, od ryb, muli i krabów po marynowane jeżowce. Wkoło obskurne knajpy, gdzie serwują każdy rodzaj pysznej morskiej strawy.

Zjadamy po portowym talerzu, dokupujemy do tego świeżo wędzonego łososia na drogę.

Teraz możemy płynąć.


(wedzone malze)


(pod stolem fajnie jest)


(obieranie i marynowanie jezowcow)


(marynowane jezowce)


(portowy zebrak)


(Frutti di mare a la Chile – zwracamy uwage na kielbache, udo kurczaka i toping z kartofla w calosci i placka ziemniaczanego)

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *