Zrobiliśmy kalkulację i wyszło nam, że nie ma szans, żebyśmy zdążyli objechać na rowerach wszystko, co zaplanowaliśmy. Po naradzie wojennej zapada decyzja: pożyczymy na parę dni samochód, obskoczymy nim kilka hitów zachodniego wybrzeża a potem znowu przesiądziemy się na rowery.
Tak też się stało. Udowadniamy niedowiarkom, że do Forda Focusa da się bez problemu zapakować trzy rowery, bagaże i nas
i w drogę.










Jak wszyscy porządni turyści zaliczamy lodowce Fox i Joseph. Są łatwo dostępnie, więc przyciągają tłumy. To nie Mongolia… Nie ma Jury-Meteorologa, lodowej imprezy w rytmach „Indijskoje Disko”… I lodowiec taki jakiś rozdeptany, zakurzony…Ech…









