Mamy nieśmiały plan objechać Nową Zelandię na rowerach. Nie będzie łatwo, bo topografia wyspy raczej wyboista, ale chociaż spróbujemy.

Pierwszego dnia po wylądowaniu w Christchurch (wyspa południowa) rozpoczynamy badanie rynku rowerowego. Najpierw postanawiamy zorientować się w sytuacji w sklepie rowerowym. Ceny kosmiczne. Odpada. Zatem supermarket: jeszcze w Australii przyglądaliśmy się wstępnie tanim rowerom w K-Marcie i wyglądało na to, że w razie czego coś uda się znaleźć. Tymczasem w Nowej Zelandii totalna porażka: jeden rower, do tego za mały i rozklekotany, dający nikłą nadzieję na objechanie nim Christchurch, a co dopiero Nowej Zelandii…

Do tego wszystkiego zaczyna padać deszcz. Nie żadne „przelotniaki”, tylko wielogodzinna ulewa. Zimno jak nie wiem co. Czy aby na pewno na rowerach? Ale słowo się rzekło…

Trzecia próba – portal www.trademe.co.nz, czyli nowozelandzkie Allegro. Sporo ofert całkiem fajnych używanych rowerów w przystępnych cenach, coś się wybierze. Trwają konsultacje z Polską, które okazy licytować (wielkie dzięki za wsparcie dla Jacka).

Pierwszy rower – prawdopodobnie dla Bartka – kupujemy przez Internet na murku przed supermarketem popijając piwko (bo przestało padać).

Wieczorem pokrzepiamy się grzanym winem (bo się ochłodziło) i licytujemy drugi rower z fantazją i rozmachem coraz większym z każdym łykiem. Po zaciętej walce wygrywamy wreszcie drugi rower.

Zatem nabyliśmy dwa koty w worku :-).

Czekamy cali w nerwach na odbiór. Wreszcie jest pierwszy! Rewelacja! Potem przejmujemy drugi. Też fajny! Pełen sukces.

Można jechać. Zaopatrujemy się w książeczkę pt. „Peddalers Paradise” – bardzo pomocna mała cienka broszura opisująca zwięźle i szczegółowo wszystkie ważniejsze trasy rowerowe w NZ wraz z profilami przewyższeń. Obowiązkowa rzecz do jazdy w NZ, gorąco polecamy. Odchudzamy bagaż i zostawiamy plecaki w recepcji kempingu (odbierzemy za miesiąc – dwa). Pakujemy sakwy, zakładamy obowiązkowe kaski nadające całemu przedsięwzięciu profesjonalnego wyglądu, naciągamy lycre`y ;-))) i zaczynamy przeprawę…

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *