Czas na krótką przerwę. Dojeżdżamy do Parku Lihue Calel. Przy wejściu do parku sympatyczny, darmowy camping. Poza strażnikiem nie ma żywej duszy.

Pustynia, szutrowa droga, słone jeziora, niewysokie skaliste pagórki, pomiędzy którymi wałęsają się stada guanaco. Podobono można nawet trafić na pancernika, ale nie udało się tym razem.

Chyba się zaczyna. Tak miało być. O to właśnie chodziło z tymi motorami :-).

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *