Trzecie podejście i udało się. Na zakończenie wizyty w Pekinie zobaczyliśmy wodza w lodówce. Niestety jednak nie dostrzegliśmy przed wejściem wyraźnego napisu: „zakaz fotografowania” i pstryknęliśmy dyskretną fotkę. Na szczęście przy wyjściu strażnik zauważył nasz aparat i kazał komisyjnie wykasować wodza. Tak więc musicie uwierzyć nam na słowo…
.
Chiny
