Po nurkowaniu nie wracamy na Koh Chang, ale każemy się wysadzić na mikrowysepce – Koh Wai.

To godna sceneria do konsumpcji polskich darów: własnoręcznie marynowanych grzybków i gruszek, domowych powideł, wiśniowej nalewki i królewskiego…
Pingu – mucha nie siada! Dzię-ku-je-my!

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *