Wreszcie są KANGURY!!! Całe stadka, i kangurzyce z maleństwami. Bęg, bęg, bęg!
Niestety, sporo z nich nie przetrwało zderzenia z samochodami i zdechnięte leżą na poboczach dróg. Podobno taki kangur nie potrafi wrzucić wstecznego: jak już wpadnie na drogę i zobaczy samochód, nie ma jak się wycofać.
W jednym z biur informacji turystycznej (takie biura mają niemal w każdej, nawet najmniejszej dziurze, można się zaopatrzyć z stos ulotek opisujących okoliczne atrakcje a i często wodę natankować) wychowują kangurze sierotki, niektóre jeszcze całkiem łyse. Pani trzyma w ręku materiałową torbę i woła kangurzątko, a ono hyc: głową do przodu, fikołkiem wskakuje do środka.





