W Wietnamie szczęście nam nie dopisało. Sprawdzimy, czy da się odkuć w Buenos. Po południu idziemy na Hipodrom. Klymacik jak na warszawskich Wyścigach, brakuje tylko lornety i meduzy. Oglądamy konie, wyglądają wspaniale. Trudny wybór, bo wszystkie robią wrażenie. Decydujemy się w końcu obstawić za 2 peso porządek 2 i 14. No, niech będzie, dla zwiększenia szans obstawia Bartek, bo ja w te klocki nigdy szczęścia nie mam.
I…rrruszyły…
Jedziesz!!! Dajesz, dajesz, dajesz!!!
Jeeeeest!!! Na pierwszym miejscu 2, na drugim 14!!!
Odbieramy nagrodę – 40 pesos.








