Port El Chaiten, północny kraniec drogi Carretera Austral. Dawniej kolorowe, nadmorskie miasteczko, pełne knajpek i hoteli.
Dziś El Chaiten spopielało. W maju 2008 r wznoszące się nad miastem zielone, niepozorne wzgórze okazało się być czynnym wulkanem. Po jego wybuchu rzeka popiołu zakryła ulice, place zabaw, domy. Mieszkańcy, których wówczas ewakuowano, powrócili i próbują mozolnie odkopać miasto. Wulkan wciąż jest aktywny.
Części ulic nie udało się uprzątnąć do dziś. Popiół sięga często okien, a nawet dachów domów. Wkoło piętrzą się hałdy zagarniętego popiołu, bezustannie rozdmuchiwane przez wiatr. Jak powieje mocniej, w kilka minut miasto przykrywa wdzierająca się do ust, oczu i nosa chmura.
Los miasta do dziś nie jest podobno ustalony. Mieszkańcy chcą je odbudować, lecz z powodu ciągłej aktywności wulkanu rząd skłania się raczej ku przesiedleniu ludzi.

(No pasar – Carabineros de Chile)














(Senor protegenos del volcan)





