Mały postój w mieście Cuenca. Ładne, zadbane kolonialne kamienice, kościoły, ryneczki. Bogato, europejsko. Czasem przemknie ulicą tradycyjnie ubrana cholita, ale to już nie to, co w La Paz. W ogóle Ekwador nas zaskoczył swoim rozwojem. Spodziewaliśmy się większej egzotyki niż w Boliwii czy Peru, a tu niespodzianka. Cywilizacja, cywilizacja…


(rozreklamowany w przewodnikach targ kwiatów, w praktyce 3 stragany na krzyż – do Hali Banacha mu daleko…)



