Jeśli wydaje się komuś, że widział wodospady, a nie był nigdy w Iguazu, to się grubo myli. Takiego żywiołu nigdy dotąd nie oglądaliśmy.
Często jest tak, że wspaniałe miejsce traci cały urok w kłębowisku turystów. Nie w tym przypadku: tutaj tłumy zbierające się na podeście zawieszonym na krawędzi wodospadów jeszcze mocniej uświadamiają ich ogrom i potęgę.
Jakby ktoś przepiłował kontynent.











(zolwik, ktory jeszcze nie wie, co czeka go za 50 metrow…)




