Spacerujemy plażą. Pod wydmą leży kłoda. Podchodzimy bliżej…to nie kłoda, to zdechła foka. Po głowie łażą jej muchy. Stoimy i się gapimy, aż tu znienacka zwierze szeroko ziewnęło. To nie zdechła foka, tylko całkiem żywy lew morski, okupujący wraz z grupą kumpli kilka kilometrów plaży. Śpią, tarzają się w piachu, czasem zaryczą i przede wszystkim śmierdzą.

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *