Z Pakse przenosimy się wolno w kierunku Si Phan Don-u, czyli Czterech Tysięcy Wysp. Ale żeby nie było za prosto, nie wybieramy głównej drogi, tylko jedziemy naokoło, drugą stroną rzeki, przez Champsak. Nie jest łatwo. Droga w trakcie budowy, ogólnie piach, błoto, wertepy i upał. Ślisko. Zaliczam glebowanie. Na szczęście nic groźnego, trochę nadwyrężone lusterko i kilka siniaków. W Champsak postanawiamy zanocować, przy okazji oglądamy pobliską świątynię Khmerów – ślicznie położoną, na górze romantycznie Penisem zwanej.

Może Ci się również spodobać...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *