Jeśli na bigos, to tylko do Pekinu
Ale, ale, po kolei.
Dzięki gościnności i opiece Pana Ministra Marka Łyżwy i Pani Anny Łyżwy z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Pekinie, a także pamięci Pani Ani Trziszki, mieszkamy sobie na terenie Polskiej Ambasady. Jest nam tu jak w domu (no, może tylko na Wawelskiej nie mieliśmy takiego fajnego basenu i ogrodów
). Po przeszło dwóch miesiącach „w drodze” regenerujemy siły.
Na tym nie koniec, bo do tego wszystkiego zostajemy zaproszeni na bankiet z okazji paraolimpiady… nad bigosem, gołąbkami i Tyskim, łezka się nam w oku kręci
.
Baaardzo, baardzo dziękujemy!!!
