Co prawda w Iranie oficjalna abstynencja, ale jest sposób, żeby legalne poczuć się „dizzy”.

Dizzy to narodowa potrawa, zupa z mięsem, ziemniakami, cieciorką i innymi warzywami. Ciekawy jest nie tyle sam przepis, ile sposób podania. Dostajesz metalowy lub ceramiczny garnuszek wypełniony gorącą zupą zaś obok stawiają miseczkę z tłuczkiem. Do tego oczywiście świeży chleb. Całość wgląda całkiem ładnie, ale tylko przez chwilę. BYLEDALEJ_AC_08491

Należy bowiem wszystko zepsuć, a robi się to tak:
1.    Przelać płynną zawartość garnka do miski:BYLEDALEJ_AC_08504

2.    Rozdrobnić chleb i jego kawałki wrzucić do miski. W ten sposób pierwsze danie jest gotowe do jedzenia:BYLEDALEJ_AC_08923

3.    Czas na drugie danie. Zatem pozostałą, gęstą, warzywno – mięsną część potrawy rozgniatamy tłuczkiem na miazgę. Ohyda:BYLEDALEJ_AC_08518BYLEDALEJ_AC_08520

4.   Żółto – brązowo – zieloną breję zjada się z chlebem pełniącym funkcję sztućca. Smak – odwrotnie proporcjonalny do wyglądu. Najlepiej zagryzać połówką świeżej cebuli. Zresztą cebulą zakąsza się wiele potraw, w ilości wyciskającej łzy. Dizzy serwują w licznych jadłodajniach w całym kraju, kosztuje poniżej 10 zł.

BYLEDALEJ_AC_08523
W trakcie szkolenia z obsługi „dizzy”

Poza pewnymi wyjątkami jak dizzy, irańskie jedzenie niemal zawsze serwowane jest z gigantyczną ilością ryżu. Porcja powinna być lekko spalona na dole, ozdobiona szafranem z wierzchu, a na górę kładzie się kostkę masła. Najczęściej do ryżu zajadamy koresz, rodzaj zupy gulaszowej przyozdobionej cienkimi frytkami. Dziwi to tylko za pierwszym razem. Je się zwykle na podłodze przykrytej foliową serwetą.

BYLEDALEJ_AC_07947
Koresz z ryżem w mieście Jazd

Popijamy wszystko – z powodu braku piwa – herbatą lub jogurtopodobnym napojemzwanym doogh, a czasem z desperacji najobrzydliwszym na świecie bezalkoholowym piwem o smaku cytrynowym tudzież melonowym. Niestety uliczne irańskie jedzenie zdominował fastfood w najgorszej możliwej postaci. Wielkie hot dogi i hamburgery straszą na każdym rogu. Do tego dochodzą nieśmiertelne szaszłyki, których po wielu miesiącach w Azji Środkowej mamy niestety po dziurki w nosie. Knajpy z normalnym jedzeniem najłatwiej znaleźć na bazarach. Żeby trafić do dobrej restauracji, ktoś musi cię do niej skierować, gdyż zwykle mieszczą się w podziemiach, ukryte przed wzrokiem zwykłego przechodnia.

BYLEDALEJ_AC_08806
Nasza ulubiona knajpa na bazarze w Isfachanie

Irańczycy jedzą jednak najczęściej w domu. Jak sami twierdzą, wszystko co najlepsze odbywać się w tym kraju za zamkniętymi drzwiami.

You may also like...

5 Comments

  1. Czy poza szaszłykami, które definitywnie Wam się przejadły, smakuje Wam tamtejsza kuchnia? Mieliście może okazję sprawdzić, jak funkcjonuje couchsurfing w Iranie?

    1. Nie uskutecznialiśmy couchsurfingu, ale sporo naszych znajomych z niego korzystało i mieli świetne dościadczenia. Z irańskiej kuchni tak naprawdę najbardziej nam smakowało jedzenie nad Zatoką Perską – ryby, krewetki za grosze.

  2. Trza było pytać co żreć! Fesendżun to niebo w gębie, halim bademdżun to pychota i jeszcze jest zabawny. No i jeszcze „omlet” ze szpinaku!

    1. Próbowaliśmy, ale fesendżun to nie jest powszechnie dostępny na mieście obiadek 🙁

  3. Dobrze, że choć dizzy dorwaliście :))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *